Samo Podzamcze, gdzie zamek się znajduje, leży około 2 km na wschód od centrum Ogrodzieńca, w województwie śląskim, w powiecie zawierciańskim. Przez wieś przebiega czerwono znakowany Szlak Orlich Gniazd, więc zamek jest zarówno celem samym w sobie, jak i naturalnym przystankiem podczas dłuższej wędrówki.

Zamek w Ogrodzieńcu od strony Podzamcza
Pierwsze umocnienia na wzgórzu powstały za panowania Bolesława Krzywoustego - drewniany gród obronny strzegący granicy przed najazdami z Czech. Został zniszczony podczas najazdu tatarskiego w 1241 roku. Kamienny zamek zbudował w ich miejsce Kazimierz Wielki w latach 1350-1370 - jako część systemu obronnego chroniącego szlak handlowy oraz Małopolskę przed atakami od strony śląskiej.
Przez kolejne stulecia zamek wielokrotnie zmieniał właścicieli. Byli nimi przeważnie bogaci kupcy, bankierzy królewscy i inni wielmoże, którzy otrzymywali warownię z królewskiego nadania. Najważniejszy rozdział w jego historii to czasy rodziny Bonerów - krakowskich bankierów, którzy w 1523 roku przejęli Ogrodzieniec i przekształcili gotycką twierdzę w renesansową rezydencję. To właśnie im zawdzięczamy rozmach całego założenia: rozbudowę o kolejne skrzydła, reprezentacyjne dziedzińce, a także freski, których fragmenty przetrwały do dziś w najniższej kondygnacji Kurzej Stopy.
Dwie pożogi i powolna zagłada
Zła passa zamku rozpoczęła się w 1587 roku, kiedy po śmierci króla Stefana Batorego, w trakcie walk o tron Polski, warownię zajęła armia austriacka pod dowództwem arcyksięcia Maksymiliana Habsburga. Zamek nie został wtedy doszczętnie zniszczony, ale poważna pożoga nadeszła kilkadziesiąt lat później. W latach 1655-1660, podczas potopu szwedzkiego, część budowli spłonęła, a stacjonujące tu przez dwa lata wojska szwedzkie doprowadziły do ruiny wiele zabudowań.
Kolejny właściciel, kasztelan krakowski Stanisław Warszycki, podjął się odbudowy. Wzniesiono wówczas m.in. mur obwodowy z bramą i fosą. Umocnienia nie powstrzymały jednak kolejnego najazdu - w 1702 roku wojska szwedzkie Karola XII wznieciły następny pożar. Ponad połowa zamku spłonęła, resztę rozgrabiono. Odbudowy nigdy się już nie podjęto. W 1810 roku ostatni mieszkańcy opuścili warownię na dobre, a przez kolejne dziesięciolecia rozbierano mury, pozyskując kamień jako materiał budowlany. Prace konserwatorskie, mające na celu zachowanie ruin w trwałej formie, przeprowadzono po II wojnie światowej. Od 1973 roku zamek jest udostępniony do zwiedzania.
Co można zobaczyć
Trasa zwiedzania jest wytyczona jednokierunkowo i prowadzi przez kilka charakterystycznych punktów. Baszta Kredencerska to najlepszy punkt widokowy na terenie ruin - przy dobrej pogodzie widać stąd podobno zamek w Smoleniu. Baszta Bramna wyznacza główne wejście do warowni. Baszta Skazańców, zwana też Kurzą Stopą, kryje wspomniane fragmenty renesansowych fresków, a pomiędzy skałami zwanymi Dwiema Siostrami urządzono salę tortur - tzw. katownię Warszyckiego. Ekspozycja narzędzi tortur nie jest może obiektem o wysokich walorach merytorycznych, ale turystom z dziećmi zwykle się podoba.

Widok na basztę bramną z dziedzińca

Baszta Kredencerska

Skała Niedźwiedź - widok z baszty kredencerskiej
Stanisław Warszycki, który odbudował zamek między dwoma najazdami szwedzkimi, był postacią budzącą skrajne emocje. Jego przeciwnicy posądzali go o kontakty z diabłem, a opowieści o okrucieństwie - torturowania wrogów, bicia żon, a nawet zamurowania jednej z nich żywcem w zamkowych murach - przez stulecia obrastały kolejnymi detalami. Trudno dziś oddzielić fakty od legend.
Lokalna opowieść głosi, że okrutny kasztelan został za życia porwany przez diabła. Od tego czasu jego duch pokazuje się na murach zamkowych pod postacią nienaturalnie wielkiego, czarnego psa z płonącymi oczami, ciągnącego za sobą łańcuch. Według innej wersji Warszycki nawiedza również pobliski Danków - tym razem jako jeździec bez głowy.
Zamek w kulturze popularnej
Ogrodzieniec doczekał się swoich epizodów w filmie i muzyce. W 1973 roku nakręcono tu sceny do kultowego serialu Janosik. W 1984 roku Iron Maiden nagrał na zamku wstawkę filmową do albumu koncertowego Live After Death - materiał trafił do części Behind the Iron Curtain przy utworze „Hallowed Be the Name". Andrzej Wajda zrealizował tu zdjęcia do Zemsty. W 2019 roku ekipa serialu Wiedźmin platformy Netflix kręciła na zamku sceny Bitwy pod Sodden.
Ciekawostką historyczną jest też to, że w XIX wieku pisarz Adolf Dygasiński jako pierwszy określił ogrodzienieckie ruiny mianem "orlego gniazda" - od tego sformułowania pochodzi późniejsza nazwa całego szlaku.
Okolica warta uwagi
Około 1,5 km od zamku, na Górze Birów, działa rekonstrukcja drewnianego grodu królewskiego - w odróżnieniu od zamkowych ruin to budowla odtworzona, ale daje wyobrażenie o wcześniejszym etapie zasiedlenia tego miejsca. Masyw wzgórza zawiera też jaskinie, w których ślady osadnictwa sięgają kilkudziesięciu tysięcy lat wstecz. Gród ma osobną kasę biletową i oddzielne godziny otwarcia.
W samym Podzamczu przy rynku stoi kaplica zbudowana z elementów zamkowych - portalu, ślimacznic i gzymsu. Wewnątrz zachowały się oryginalne detale z zamkowej kaplicy, w tym renesansowa figura Matki Boskiej.
Praktyczne informacje
Zamek jest otwarty codziennie przez cały rok, w godzinach 9:00-19:00. Bilet normalny kosztuje 29 zł, ulgowy 20 zł. Bilet łączony obejmujący zamek i Gród na Górze Birów to 37 zł (normalny) lub 26 zł (ulgowy). Ulga przysługuje m.in. dzieciom powyżej 3. roku życia, uczniom i studentom do 26. roku życia, emerytom i rencistom oraz osobom z niepełnosprawnością. Wstęp wolny mają dzieci do 3. roku życia oraz osoby poruszające się na wózkach inwalidzkich. Aktualne informacje, w tym ewentualne zmiany godzin, zawsze warto sprawdzić na [oficjalnej stronie zamku](https://www.zamek-ogrodzieniec.pl/powiadamiacz).
W sezonie na terenie zamku i w okolicy odbywają się pokazy rycerskie, nocne zwiedzanie i różne imprezy plenerowe - kalendarz wydarzeń jest dostępny na stronie obiektu. Parking dla samochodów jest płatny i zlokalizowany przy wejściu.
Ogrodzieniec nie jest zamkiem odrestaurowanym ani muzeum w klasycznym sensie. To ruina, która zachowała wystarczająco dużo, żeby dać poczucie skali i historii - a jednocześnie na tyle otwarta na niebo i skały, że zwiedzanie przypomina bardziej krajoznawczą wędrówkę niż wizytę w instytucji kultury. Dla kogoś, kto interesuje się architekturą obronną lub po prostu lubi miejsca z charakterem, to jeden z bardziej wartościowych punktów w tej części Polski.